READ THIS BLOG IN ENGLISH

piątek, 26 sierpnia 2011

NYX Rouge - Cream Blush


Zachęcona postem jednej z blogowiczek postanowiłam zainwestować w kolejne róże do policzków. Tylko, że tym razem w nietypowej dla mnie konsystencji. To znaczy znałam już kremowe róże, ale jakoś do tej pory nigdy ich nie wypróbowałam. Jednak po przeczytaniu notki http://firmakokardamakeup.blogspot.com/2011/05/nyx-cream-blush-recenzje.html strasznie się na nie napaliłam, no i zamówiłam je na Allegro. 

Oczywiście mój zakupocholizm wziął górę nad rozsądkiem i przy okazji zamawiania róży dorzuciłam do koszyczka kilka innych produktów firmy NYX. No, ale o nich, kiedy indziej.

Wracając do róży. Zostałam szczęśliwą posiadaczką dwóch odcieni: Hot Pink i Tea Rose. Szczęśliwą- bo nie żałuję żadnego grosza, którego na nie wydałam. Wyglądają idealnie na mojej suchej buzi. Ich kolor jest półtransparętny i co najważniejsze dla buśki takiej jak moja to dają lśniące, zdrowe wykończenie, ale też bez przesady, więc wszystko wygląda bardzo naturalnie. Bardzo ładnie wtapiają się w skórę i przy tym obsługa jest bardzo prosta, gdyż łatwo się rozcierają. Ich trwałość też jest zadawalająca (przynajmniej na mojej buzi), bo trzymają się praktycznie cały dzień.

Podsumowując, jest to kolejny produkt godny uwagi w szczególności dla osób oczekujących świecącego trochę mokrawego, ale przy tym naturalnego efektu.









Dodatkowo wrzucam dwa zdjęcia mojej dzisiejszej fryzurki, z której jestem bardzo zadowolona (w szczególności, że uwielbiam różnego rodzaju warkocze) Co wy na to? Podobają się wam warkocze? :P


Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie wasze komentarze :)



czwartek, 25 sierpnia 2011

Hean

Dziś kolejna recenzja kosmetyku Hean. 

Tak jak wspominałam w jednym z postów, jakiś czas temu dostałam paczuszkę od firmy Hean z kosmetykami do wypróbowania  http://swiatedki.blogspot.com/2011/07/baza-stay-on-firmy-hean.html


Dziś przyszła pora na wypiekany róż 272-przygaszony róż ze złotymi drobinkami.

Jak otworzyłam przesyłkę, w pierwszej chwili pomyślałam, że jest to cień, bo tak ślicznie się mienił. Troszkę się zdziwiłam jak okazało się, iż jest to róż do policzków. Jakoś mi nie pasował fakt, że tak bardzo się świeci. Więc postanowiłam z niego korzystać na swój sposób, czyli nakładać go na powieki :P Z resztą sam producent na swoim blogu podaje, iż można go stosować jako cień (na sucho i na mokro). Cena, sugerowana to 10.99Zł niestety nie wiem czy za taką samą kwotę można go dostać w sklepie. 
Wracając jednak do mojej opinii na jego temat, to jako cień świetnie się sprawdził, wyglądał delikatnie na powiece i świetnie pasował do dziennego makijażu. Trzymał się na oczkach cały dzien. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła jego pierwotnego zastosowania, więc wymaziałam nim swoje policzki. Na początku podchodziłam sceptycznie do tych drobinek. Sądziłam, że będzie to wyglądało trochę tandetnie. Jednak róż postanowił mnie zaskoczyć. Szczerze mówiąc byłam zaskoczona efektem. Wcale nie wyglądał tandetnie, a co więcej, powiedziałabym, że prezentuje się na policzkach bardzo ładnie. Rozświetla buzie, dając jej delikatny, zdrowy wygląd. Do tego jest bardzo trwały i łatwo się rozprowadza na buzi. Nie pozostawia żadnych smug, dzięki swojej delikatnej pudrowej konsystencji. Ogólnie rzecz ujmując, kosmetyk wart uwagi i polecenia. Do tego wydajny i za niewielką sumę. Jestem jak najbardziej na tak i jak tylko będę miała okazję to uzbroję się w dwa pozostałe kolory :) 




Po prawej róż na bazie "Stay On" tej samej firmy, a po lewej bez :)
Zdjęcia robione w świetle dziennym, ale mimo to kosmetyk wygląda lepiej w rzeczywistości, niż na obrazku :)


No i oczywiście mój najukochańszy model w jednej z jego ulubionych pozycji :)




poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Zakupowo

  Niedawno obchodziłam swoje urodziny i z tej okazji zostałam zabrana przez swojego lubego na zakupy do Dublina, które zakończyły się romantyczną kolacją J Owocem tego przemiłego dnia jest nowa para butów. Skorzystaliśmy z okazji, że w ALDO mieli wyprzedaż i moim urodzinowym prezentem są brązowe platformy….Kolejne :P (do butów dobrałam sobie jeszcze drewniane bransoletki) No niby nic szczególnego zwykłe brązowe buty, ale urzekł mnie obcas wraz z platformą, bo jest z korka i jakoś tak fajnie to wszystko razem wygląda. 








No, ale to było na początku sierpnia, natomiast dziś znów dostałam parę rzeczy. Postanowiłam uzupełnić swoją kosmetyczkę o parę produktów, które będą mi potrzebne do wykonywania makijaży. I tak do mojej skromnej kolekcji wpadły cztery podkłady, zestaw: cieni, róży, korektorów i szminek. Wszystko to z mojej ulubionej polskiej marki INGLOT J Więc muszę przyznać, że mężczyźni nie tylko drapią się po brzuchach popijając piwo, ale także potrafią sprawiać nam przyjemność (czasem :P)








niedziela, 21 sierpnia 2011

http://www.lamakeupacademy.com/courses.php

Wiem, wiem. Troszkę  mnie nie było, ale muszę zwalić winę na brak czasu i zmęczenie. Muszę za to bardzo przeprosić. Postaram się poprawć, ale sama nie wiem jak to wyjdzie w praniu.
Dzisiejszy post też nie będzie zbyt długi, ale muszę się z wami czymś podzielić :P
Przeglądałam ostatnio stronę szkoły, w której uczyłam się artystycznego makijażu i jakież było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że jeden z kursów reklamują makijażem mojego autorstwa. Kto przeglądał mojego bloga ten będzie wiedział który to :P (no dobra już mówię, chodzi o zdjęcie, na którym dziewczyna ma podzielony makijaż. Z jednej strony złóto-czerwony, z drugiej biało-czarny) http://www.lamakeupacademy.com/courses.php Drugie zdjęcie znalazłam w szczegółowych informacjach dotyczących działu Efektów Specjalnych, w galerii prac studentów (makijaż z butelką w głowie) http://www.lamakeupacademy.com/c-d-SFX.php
Miła niespodzianka :)
Do napisania , Buźka :)

środa, 6 lipca 2011

Czerwcowe wesele

Dziś szybka notka przed wyjściem do szkoły J
Postanowiłam dodać kilka zdjęć z drugiego wesela, na które wybrałam się podczas pobytu w Polsce. Wesela mojej przyjaciółki, gdzie byłam świadkową. No i nie wiem czy wspominałam, ale to na tym weselu wychodząc z kościoła ugrzązł mi obcas w kratce i nie chciał się ruszyć bez pomocy świadka. Za co jestem mu wdzięczna, bo gdyby nie on albo chodziłabym bez jednego buta, albo nigdzie dalej bym nie poszła. Poza tym incydentem całe przyjęcie było przepiękne wręcz bajkowe, a suknia powalająca J Tyle na dziś wrzucam zdjęcia i zmykam do szkoły.






Pan Pingwinek był zarąbisty, szkoda że nie zrobiliśmy zdjęcia au-face


Na zdjęciu widać buty awaryjne, zawsze mam takie przy sobie i zakładam zawsze wtedy, kiedy nie jestem już w stanie wytrzymać na obcasach.



wtorek, 5 lipca 2011

Baza STAY ON firmy HEAN

Powracam po kolejnej dłuższej przerwie. Niestety nie jestem już w stanie często dodawać postów. Jest to spowodowane faktem, iż rozpoczęłam swoją wymarzoną szkołę. W jednym z postów wspominałam, że planuję wybrać się na kurs fryzjerski i właśnie w tej chwili realizuję to postanowienie. W szkole jestem od rana do wieczora i tak będzie przez najbliższy rok, a poza tym nadal pracuję i muszę to jakoś ze sobą pogodzić i niestety cierpi na tym mój blog. Mam nadzieję, że to kwestia tego, że jeszcze jestem w trakcie układania sobie harmonogramu dnia i z czasem wyrobię się tak, że będę miała czas i siły na dodawanie regularnych notek na bloga J

No a teraz słów kilka na temat mojej miłości, czyli kosmetyków. Będąc na urlopie w Polsce dostałam paczuszkę od firmy, HEAN z kosmetykami do przetestowania. Za co serdecznie dziękuję Pani Magdalenie z firmy HEAN. 


Dziś nadeszła, więc chwila na zrecenzowanie jednego z nich, a mianowicie bazy pod cienie STAY ON. Z góry informuję, iż jest to moja osobista opinia na temat tego kosmetyku i efektu, jaki dała po zastosowaniu jej póki, co tylko na samej sobie.
Notka producenta z opakowania brzmi następująco: „Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.”


Hm mmm… no i muszę się z nią zgodzić. Wypróbowałam ją kilka razy, za każdym razem używając kilku różnych cieni (mam na myśli różnych marek) i spisała się znakomicie. Muszę tu jednak zaznaczyć, że moje powieki nie należą do tych „trudnych w obsłudze”, więc nigdy nie miałam z nimi zbytnich problemów i nie wiem jak zachowa się przy tych bardziej tłustych powiekach. Ale wracając do kosmetyku to świetnie się trzyma, ma fajną konsystencję, taką kremowo-żelową i sprawia wrażenie, że topi się pod wpływem ciepła palców, nie miałam problemów z jej wydobyciem i aplikacją. Do tego opakowanie zawiera jej bardzo dużo (14g) i jest bardzo wydajna, wystarczy niewielka ilość by nanieść ją na powieki. Cienie trzymały się ponad 12 godzin i możliwe, że trwałoby to dłużej gdybym ich nie zmyła. Kolor cieni pod jej wpływem jest bardziej intensywny i wyrazisty, więc efekt podbijania koloru jest naprawdę zachwycający. Baza ta ma intensywny i dość specyficzny zapach, którego nie potrafię opisać, może przypominać dawne babcine pudrowe kosmetyki. Mi podpasował, z resztą po jakimś czasie jest nie wyczuwalny, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim może to odpowiadać. Ogólnie mówiąc mi kosmetyk bardzo przypadł do gustu. Odpowiada mi każdy jego aspekt. No poza opakowaniem, jest troszkę mało higieniczne, trzeba pogrzebać paluszkiem w pojemniczku, co może być uciążliwe, gdy ma się dłuższe paznokcie, ale jestem w stanie to wybaczyć, bo po prostu odpowiada mi jego zawartość J Jak tylko się skończy (a może to trochę potrwać, bo jest go dużo) na pewno w niego zainwestuję i z czystym sercem polecam J


piątek, 24 czerwca 2011

Bodypainting

Jakiś czas temu dostałam kolejne zdjęcia z sesji zdjęciowej (bodypainting i efekty specjalne) Mam nadzieję, że wam się spodobają J